Przejdź do głównej treści

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA I ODBIERZ SWÓJ PREZENT

Darmowa już od 199zł ZOBACZ

Dostawa już od 199zł ZOBACZ
polski zł
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Jak czytać skład kosmetyku? Nie musisz być kosmetologiem, żeby wybierać świadomie

Jak czytać skład kosmetyku?Nie musisz być kosmetologiem, żeby wybierać świadomie

Kiedy zaczynamy interesować się kosmetykami trochę bardziej, bardzo szybko trafiamy na listę składników, która dla osoby bez przygotowania może wyglądać jak zupełnie obcy język. INCI, nazwy łacińskie, angielskie określenia, długie listy substancji i składników aktywnych, o których jeszcze chwilę wcześniej nie miałyśmy pojęcia, potrafią sprawić, że zamiast świadomie wybierać kosmetyk, po prostu ufamy temu, co przeczytamy na froncie opakowania.

I sama pamiętam, że kiedyś patrzyłam na skład kosmetyku i zastanawiałam się, skąd właściwie mam wiedzieć, czy jest dobry. Czy jeśli skład jest długi, kosmetyk jest lepszy? Czy naturalny zawsze oznacza lepszy? Czy jeżeli składnik ma trudną nazwę, powinnam się go obawiać? Czy cena kosmetyku mówi nam coś o jakości jego formuły?

Dzisiaj wiem, że odpowiedź na większość tych pytań brzmi: to zależy.

I chyba właśnie dlatego chciałabym Cię zachęcić do jednej rzeczy – nie do tego, żebyś nauczyła się na pamięć całego INCI, ale żebyś zaczęła czytać skład kosmetyku z odrobiną większej ciekawości i świadomości.

Bo nie musisz być kosmetologiem, żeby podejmować dobre decyzje dotyczące własnej pielęgnacji.

Czym właściwie jest INCI?

INCI to międzynarodowy system nazewnictwa składników kosmetycznych, dzięki któremu skład produktu możemy odczytać niezależnie od kraju, w którym kosmetyk został wyprodukowany czy sprzedany. Na opakowaniu znajdziemy więc nazwy substancji, które mogą brzmieć bardzo technicznie, ale ich obecność sama w sobie nie oznacza, że kosmetyk jest „chemiczny”, zły czy niebezpieczny.

I to jest chyba pierwsza rzecz, którą warto sobie powiedzieć, kiedy patrzymy na długą listę składników: trudna nazwa nie oznacza złego składnika.

Podobnie prosty, naturalnie brzmiący składnik nie jest automatycznie lepszy tylko dlatego, że łatwiej go wymówić. W kosmetykach liczy się znacznie więcej niż pojedyncza nazwa – cała formulacja, zastosowane surowce, ich funkcja, ilość, wzajemne połączenie oraz przeznaczenie konkretnego produktu.

Dlatego czytanie INCI nie powinno polegać na dzieleniu składników na „dobre” i „złe”. Znacznie bardziej chodzi o to, żeby zrozumieć, co właściwie znajduje się w kosmetyku i czy jego formuła ma sens w kontekście potrzeb naszej skóry.

Czy kolejność składników ma znaczenie?

Tak, ale tutaj również warto uważać na zbyt proste interpretacje.

Składniki kosmetyku są co do zasady wymieniane w kolejności malejącej według masy w momencie ich dodawania do produktu, dlatego początek listy INCI może dać nam pewne wyobrażenie o tym, jakie substancje występują w formule w większej ilości. Składniki obecne w stężeniu poniżej 1% mogą być natomiast wymieniane w dowolnej kolejności.

To oznacza, że sama kolejność składników jest dla nas pewną wskazówką, ale nie daje możliwości dokładnego odczytania całej receptury ani stężeń poszczególnych substancji.

Nie możemy więc spojrzeć na pierwsze trzy czy cztery pozycje i na tej podstawie jednoznacznie ocenić kosmetyku.

I właśnie dlatego traktowałabym INCI nie jak test, który trzeba zdać, ale jak źródło informacji, które pomaga nam lepiej zrozumieć kosmetyk.

Bo całość ma znaczenie.

„Naturalny” nie zawsze znaczy lepszy

To temat, który szczególnie często pojawia się w rozmowach o kosmetykach.

Naturalne składniki są dla wielu kobiet bardzo ważne i sama bardzo je cenię, ale nie chciałabym tworzyć wrażenia, że wszystko, co naturalne, jest automatycznie dobre dla każdej skóry, a wszystko, co syntetyczne, jest złe.

To byłoby ogromne uproszczenie.

Naturalne składniki również mogą powodować reakcje alergiczne czy podrażnienia, a składniki otrzymywane w procesach laboratoryjnych mogą być dobrze przebadane, bezpieczne i wartościowe dla formulacji kosmetyku.

Dlatego w Aldore nie chcemy budować komunikacji wyłącznie na haśle „naturalne”. Znacznie bardziej zależy mi na tym, żeby mówić o przemyślanych formułach, jakości surowców i świadomym wyborze składników.

Bo kosmetyk ma być przede wszystkim dobrym kosmetykiem – bez względu na to, czy jego składnik ma nazwę, którą potrafimy bez problemu wymówić.

Nie wybieraj kosmetyku tylko dlatego, że ma jeden modny składnik

Kiedy zaczynamy czytać składy, bardzo łatwo wpaść w kolejną pułapkę. Zaczynamy szukać konkretnych składników, które właśnie zyskały popularność, i wydaje nam się, że jeżeli znajdziemy je na etykiecie, automatycznie znalazłyśmy dobry kosmetyk.

Bakuchiol, skwalan, witamina E czy różnego rodzaju oleje roślinne mogą być bardzo wartościowymi elementami formulacji, ale sam fakt ich obecności nie mówi nam jeszcze wszystkiego o produkcie.

To trochę tak, jakbyśmy wybierały książkę tylko dlatego, że spodobało nam się jedno zdanie na okładce.

Całość ma znaczenie.

Jeżeli interesuje Cię na przykład bakuchiol, nie pytaj wyłącznie: „Czy ten kosmetyk go zawiera?”. Zastanów się również, jaki jest charakter całej formuły, jakie inne składniki się w niej znajdują, do jakiej pielęgnacji przeznaczony jest produkt i czy rzeczywiście odpowiada na potrzeby Twojej skóry.

Właśnie tak zaczyna się świadome wybieranie kosmetyków.

Nie od polowania na jeden modny składnik, ale od zrozumienia, po co właściwie sięgasz po dany produkt.

A co z ceną kosmetyku?

Cena również nie jest prostym wyznacznikiem jakości.

Możemy znaleźć kosmetyk w przystępnej cenie, który ma bardzo dobrze opracowaną formułę, i kosmetyk drogi, którego skład wcale nas nie zachwyci. Jednocześnie nie oznacza to, że cena kosmetyku nie ma żadnego związku z tym, co otrzymujemy.

Na końcowy koszt produktu wpływają między innymi jakość i pozyskanie surowców, badania, bezpieczeństwo produktu, proces produkcji, kontrola jakości, opakowanie, logistyka czy rozwój samej formulacji.

Dlatego nie powiedziałabym ani: „droższy znaczy lepszy”, ani: „cena nie ma żadnego znaczenia”.

Prawda jest znacznie bardziej złożona.

I właśnie dlatego zamiast oceniać kosmetyk wyłącznie po cenie, warto spojrzeć szerzej i zastanowić się, za co właściwie płacimy.

Jak czytać skład kosmetyku w praktyce?

Jeżeli dopiero zaczynasz, nie próbuj analizować całej listy INCI jak profesjonalista. Na początek naprawdę wystarczy kilka prostych pytań.

Do czego przeznaczony jest ten kosmetyk i czego właściwie potrzebuje moja skóra?

Jakie składniki znajdują się w formule i jakie pełnią funkcje?

Jeżeli producent komunikuje konkretny składnik aktywny, czy rzeczywiście znajduje się on w składzie produktu?

Czy moja skóra dobrze toleruje tego typu formułę?

I wreszcie pytanie, które może wydawać się banalne, ale dla mnie jest jednym z najważniejszych:

Czy naprawdę potrzebuję tego produktu?

Bo nawet najlepszy składnik nie będzie odpowiedzią na problem, którego nie masz. A kosmetyk, który świetnie sprawdza się u jednej kobiety, nie musi być idealny dla drugiej.

Dlatego czytanie składu nie powinno zamieniać się w obsesyjne analizowanie każdej pojedynczej substancji. Ma nam przede wszystkim pomóc podejmować bardziej świadome decyzje.

Czytanie składu daje nam coś więcej niż wiedzę

Daje nam przede wszystkim większą niezależność.

Nie musimy już wierzyć każdej reklamie. Nie musimy kupować produktu dlatego, że ktoś powiedział, że jest „must have”. Nie musimy również bać się składników tylko dlatego, że ich nazwa brzmi skomplikowanie.

Możemy spojrzeć na opakowanie, przeczytać skład i zadać sobie pytanie:

Czy to rzeczywiście odpowiada na potrzeby mojej skóry?

I właśnie taki sposób myślenia chciałabym promować w Aldore.

Nie chcę, żebyś kupowała kosmetyk tylko dlatego, że przekonało Cię moje zdjęcie, piękna kampania czy modne hasło na opakowaniu. Chcę, żebyś z czasem potrafiła spojrzeć na produkt i powiedzieć:

„Wybrałam go, bo wiem, czego potrzebuje moja skóra i wiem, dlaczego ten produkt ma dla mnie sens.”

To jest dla mnie prawdziwie świadoma pielęgnacja.

Nie musisz znać każdego składnika.

Nie musisz rozumieć całego INCI.

Nie musisz mieć łazienki pełnej kosmetyków.

Wystarczy, że zaczniesz zadawać trochę lepsze pytania.

Co nakładam na swoją skórę? Dlaczego to wybieram? I czy naprawdę tego potrzebuję?

Bo być może właśnie na tym polega najpiękniejsza część świadomej pielęgnacji – nie na tym, że wiemy wszystko, ale na tym, że coraz bardziej świadomie wybieramy to, co jest dobre dla nas.

I może właśnie wtedy kosmetyk przestaje być kolejnym produktem, który kupujemy pod wpływem obietnicy, a staje się częścią naszej własnej, przemyślanej pielęgnacji.

Takiej, która nie potrzebuje kilkunastu produktów ani ciągłego podążania za nowościami.

Tylko uważności, wiedzy i kilku dobrych wyborów.

Bo świadoma pielęgnacja zaczyna się nie wtedy, kiedy znamy wszystkie składniki, ale wtedy, kiedy zaczynamy rozumieć, dlaczego wybieramy właśnie te, które trafiają na naszą skórę.